Do wychłodzenia nie potrzeba mrozu. Wystarczy 10 stopni, deszcz, wiatr i zmęczenie - czyli zwykłe załamanie pogody na grani w sierpniu. Mokre ubranie i wiatr odbierają ciepło wielokrotnie szybciej niż samo zimne powietrze.
Najgroźniejsze jest to, że wychłodzony człowiek przestaje trzeźwo oceniać sytuację. Twierdzi, że „nic mu nie jest”, chce usiąść i odpocząć. Dlatego objawów szukaj u innych, a innych poproś, żeby obserwowali Ciebie.
Zapamiętaj zasadę ratowników: nikt nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martwy. Głęboko wychłodzonego człowieka bez oznak życia resuscytuje się do przybycia pomocy.


