Andrzej Bargiel jedzie po dziewiąty ośmiotysięcznik. Dhaulagiri Ski Challenge po pierwszej rotacji
Wróć do artykułów

Andrzej Bargiel jedzie po dziewiąty ośmiotysięcznik. Dhaulagiri Ski Challenge po pierwszej rotacji

Andrzej Bargiel jest już w Nepalu i ma za sobą pierwszy etap aklimatyzacji. Cel wyprawy Dhaulagiri Ski Challenge jest prosty do opisania i cholernie trudny do zrobienia: wejść na Dhaulagiri (8167 m), siódmą górę świata, i zjechać z wierzchołka na nartach bez tlenu z butli.

Co się dzieje na miejscu

Po przylocie do Nepalu ekipa nie poszła od razu pod Dhaulagiri, tylko pod Manaslu. Tam Bargiel zrobił pierwszą rotację aklimatyzacyjną, dochodząc do około 6000 m. Rotacja to standardowy patent w Himalajach: wchodzisz wysoko, śpisz, schodzisz do bazy, organizm uczy się pracować przy niższym ciśnieniu tlenu. Bez tego atak na ośmiotysięcznik bez butli nie ma sensu.

Potem wkroczyła pogoda. Nad Nepal nadciągnął cyklon, warunki w górach się posypały i zespół musiał przerwać działanie. Przeczekiwał w Samagaun, wiosce pod Manaslu. Gdy sytuacja się ustabilizuje, ekipa rusza pod Dhaulagiri, gdzie zacznie się właściwa część wyprawy.

Kto jest z Bargielem

Na miejscu działa z nim Jakub Poburka (wsparcie sportowe), Maciej Sulima (kamera i dron) oraz Bartłomiej Pawlikowski (zdjęcia). W materiałach wyprawy pojawia się też Pasang Rinzee Sherpa jako drugi operator kamery. Logistykę po stronie nepalskiej ogarnia Seven Summit Treks, agencja, która obsługiwała już wcześniejsze projekty Bargiela w regionie.

Dlaczego Dhaulagiri to nie jest „kolejna góra"

Dhaulagiri ma opinię jednej z najtrudniejszych narciarsko gór w Himalajach. Historia zjazdów z niej jest krótka. W 1996 roku André Georges próbował jechać z dolnej części góry. W 2009 Czech David Fojtík zjechał z 8147 m do 7230 m, kawałek zszedł pieszo (do ok. 6700 m) i dalej znów na nartach do bazy. Pierwszy pełny zjazd z wierzchołka zrobił dopiero wiosną 2023 roku Bartek Ziemski, też bez tlenu i bez wsparcia Szerpów, we dwójkę z Oswaldem Pereirą.

Bargiel nie będzie więc pierwszy. Może być drugi, a sam przyznaje, że Dhaulagiri jest wymagająca zarówno wspinaczkowo, jak i narciarsko. Z jego perspektywy liczy się jednak co innego.

Drugi ośmiotysięcznik w tym roku

Dhaulagiri to druga wyprawa Bargiela w 2026 roku. W czerwcu, 30-ego, jako pierwszy człowiek zjechał ciągłą linią ze szczytu Nanga Parbat do końca śniegu i tym samym domknął wszystkie pięć pakistańskich ośmiotysięczników na nartach i bez tlenu. Rok wcześniej, we wrześniu 2025, zrobił to samo na Evereście.

Na koncie ma już osiem ośmiotysięczników zjechanych na nartach bez butli: Shishapangmę, Manaslu, Broad Peak, K2, Gasherbrum I i II, Everest i Nanga Parbat. Dhaulagiri byłby dziewiąty. Oficjalnie nikt nie mówi o „Koronie Himalajów i Karakorum na nartach", ale trudno nie liczyć: do czternastu brakuje coraz mniej.

Co ciekawe, dokładnie tyle samo, osiem, ma Bartek Ziemski. Dwóch Polaków jedzie więc równolegle tą samą listą i obaj są za półmetkiem.

Co dalej z wyprawą

Teraz wszystko zależy od pogody. Po cyklonie w górach leży świeży śnieg, a to oznacza podwyższone ryzyko lawinowe, więc nawet przy czystym niebie trzeba będzie odczekać, aż pokrywa się ustabilizuje. Będziemy aktualizować, gdy ekipa zamelduje się w bazie pod Dhaulagiri.

Udostępnij
Wojciech Michalik
Autor

Wojtek

Redakcja Trekkit - piszemy o górach, szlakach i sprzęcie turystycznym.

10 artykułów
Dyskusja

Komentarze

    Wczytywanie komentarzy...

    Chcesz dodać komentarz?

    Komentarze dodajesz w aplikacji Trekkit po zalogowaniu. Pojawią się też tutaj, pod artykułem.

    Skomentuj w aplikacji